Blog > Komentarze do wpisu
Przez remisy aż po mistrza?

Czy można powiedzieć, że pierwsza połowa sezonu jest jakoś niezwykle udana dla podopiecznych Sir Alexa Fergusona? Można i nie można. Można, ponieważ z jednej strony zespół nie przegrał jeszcze meczu w tym sezonie i pewnie przewodzi w angielskiej Premier League. Z drugiej Diabły straciły w obecnych rozgrywkach punkty z klubami, które ściśle rzecz ujmując nie należą do czołówki. Czy uda im się zakończyć rozgrywki triumfem?

Jeden z najbardziej utytułowanych angielskich klubów bardzo dobrze rozpoczął bieżący sezon. Wysokie wygrane z Newcastle i West Hamem (obie 3-0) miały pozwolić drużynie na szybkie złapanie wiatru w żagle. Nie, nie pomiędzy był jeszcze remis... I właśnie tak wyglądała prawie cała pierwsza połówka sezonu na Wyspach ze strony zespołu z Manchesteru. Każde kolejne zwycięstwo u siebie, przeplatane było remisem, głównie na wyjazdach, choć niekiedy i na własnym terenie. Ale nie remisem po nudnej i brzydkiej dla oka grze. Wręcz przeciwnie... Chłopcy pod wodzą najlepszego trenera na świecie kontrolowali zazwyczaj swoich rywali przez większość spotkania, wygrywając przeważnie przewagą gola lub dwóch. Co więc się stało, że nie udawało im się dotrzymać prowadzenia do końca ów meczów? W czym tkwi problem? W ogóle czy problem istnieje zważywszy, iż Manchester oprócz Porto i Kopenhagi jest klubem, który nie przegrał jeszcze w Europie?

Zazdrościć czy współczuć?

10 zwycięstw, 8 remisów, 0 porażek... tak właśnie prezentuje się bilans 18 - krotnych Mistrzów Anglii w obecnym sezonie na boiskach ligowych. Z pozoru nie wygląda to najlepiej, ale czy na pewno?

Czerwone Diabły po 18 kolejkach znajdują się na samym szczycie tabeli, mając na swoim koncie 38 punktów. Tyle samo oczek, lecz dwa pojedynki więcej rozegrane ma rywal zza między, Manchester City. Miejsce niżej plasuje się natomiast Arsenal, którego to dorobek punktowy wynosi 35. Póki co reszta stawki (4-20) jak na razie nie zagraża Fergusonowi i spółce. Chcąc dalej rozkoszować się pierwszą lokatą, drużyna na czele ze szkockim trenerem musi rozpracować co stoi za stratą bramek w samych końcówkach spotkań, gdy te wydają się wygrane. Zbytnie rozluźnienie? Trudno powiedzieć. Trzeba śmiało stwierdzić, że dalsze straty punktów mogą kosztować ekipę z Old Trafford "oddania tronu" na rzecz Obywateli, bądź Kanonierów, które już liczą na kolejne potknięcia United.

Wina trenera czy obrońców?

Zostając przy temacie tych przeklętych, nieoczekiwanych strat goli pod sam koniec spotkań. W końcu trzeba zrzucić na kogoś winę za taki, a nie inny, nagły zwrot wydarzeń... Czy winowajcą jest Sir Alex, przez wprowadzanie na boisko w drugiej połowie złych graczy? Czy też defensywa drużyny Glazerów? Ja sam nie znam odpowiedzi na to pytanie, aczkolwiek obie strony mają w tym poniekąd swój udział. Przypomnijmy może pojedynek z Evertonem, gdzie przy prowadzeniu 3-1, Diabły potrafiły stracić dwa trafienia w doliczonym czasie gry. Obie bramki padły tylko i wyłącznie z fatalnej postawy defensorów, którzy to przy kontrach The Toffees wpadli w totalne osłupienie, pozostawiając najpierw Cahillowi, a później Artecie wolne pozycje strzeleckie. A czemu winny jest Ferguson, o ile w ogóle można go o coś posądzać? Jedyną rzeczą, do której można, a nawet trzeba się przyczepić są niektóre niekonwencjonalne zmiany dokonywane przez Szkota, w momencie gdy wynik meczu ciągle nie jest przesądzony. O ile do wejścia na plac gry na przykład Fletchera czy Andersona nie mogę się przyczepić, to do Gibsona już tak. Jego największym i jedynym atutem są strzały z dystansu. Tutaj niekiedy Irlandczykowi należą się nawet owacje na stojąco, gdyż muszę otwarcie przyznać niektóre uderzenia 23 - latka są tak ładne, iż czasami bardziej znani starsi koledzy z Old Trafford mogą mu ich pozazdrościć. Ale czy one same wystarczą? Z mojej strony, gdybym to ja miał możliwość kierowania drużyną, Gibson dostawałby oczywiście szansę gry, ale nie, kiedy losy spotkania nie są rozstrzygnięte, lecz w meczach: Pucharu Anglii, Pucharu ligi, również Chapions League i mógłby występować nawet w Premier League, ale wówczas United musiałoby prowadzić co najmniej 2:0 i kontrolować losy spotkania, by ten mógł pojawić się na boisku... i w ten sposób ja pokierowałbym jego karierą, dopóki ten nie podszkoli się w innych ważnych aspektach potrzebnych do grania w tak wielkim klubie. Oczywiście młody pomocnik czasami, po otrzymaniu szansy od początku czy też z ławki, potrafi się odwdzięczyć piękną bramką, ale zadajmy sobie jedno pytanie. Czy pomocnikowi grającemu w jednej z najlepszych drużyn Europy wypada zdobywać, ciągle jedne i niby piękne, lecz te same gole? Dobry strzał to ważna cecha dobrego środkowego pomocnika, ale równie cenne są ponadto m.in. przegląd pola, rozgrywanie piłki. Właśnie tymi cechami solidny pomocnik powinien umieć dysponować. Ale zejdźmy może z tematu Gibsona. To w końcu, która strona jest winna?

Niepokonani nowymi mistrzami?

Do ciekawych ekspertyz doszli natomiast dziennikarze brytyjskiego "The Telegraph", którzy wyliczyli, że gracze Manchesteru United zostali siódmym angielskim zespołem, nie zaznającym goryczy porażki przez pierwszą część sezonu w Premier League. Co ciekawe również tylko jedna z siedmiu ekip, nie zdołała ostatecznie sięgnąć po tytuł mistrzowski. Przez remisy aż po mistrza?

czwartek, 30 grudnia 2010, daniinter

Polecane wpisy

  • Top 10 zimowych transferów w Europie

    Zimowe okno transferowe przeszło już do historii. W miesiącu styczniu doszło do kilku spektakularnych, jak i trochę mniej głośnych transakcji. Najwięcej działo

  • Sylwetki nowych Interistów

    Zimowe okienko transferowe powoli dobiega końca. Inter Mediolan po zakontraktowaniu Andrea Ranocchia, dopiero pod sam koniec przyśpieszył tempo działania. Prakt

  • Nowa potęga, nie tylko w Premier League?

    Manchester United, Chelsea Londyn, Arsenal i Liverpool. Jeszcze dwa lata temu nikt nie pokusiłby się o stwierdzenie, że któraś z tych ekip mogłaby wypaść z czwó

     > > Napisz do mnie < <